wtorek, 20 września 2016

PÓŹNE LATO w kolorach MARAKESZU ....

     Przygotowując się na chłodniejsze pory roku chłoniemy jeszcze ciepłe dni późnego lata. Dla mnie to dynia, marchew i pomarańczowo turkusowe ponczo. W drodze do Marakeszu, wcześnie rano....






sobota, 17 września 2016

CZY JA DAM RADĘ? czyli JAK ZACZĄĆ ĆWICZYĆ ASTANGA YOGĘ

   Piękna joga wczorajsza za nami. Czułam od początku, że będzie magicznie ale że aż tak? Tego się nie spodziewałam. Grupa kobiet, w różnym wieku, o różnej sprawności. Jedne super rozciągnięte, inne nie . Jedne szczupłe inne mają troszkę ciała. Blondynki, szatynki i rude. Każda inna, każda wspaniała i jedyna w swoim rodzaju. Co się stało podczas tej 1,5 godziny? Nasze energie dostosowały się do siebie i wzrosły. Mocno. Zakończenie, relaksacja, przebierają się iiii ........ włączył się umysł.
    Ja nie wiem czy to dla mnie, ja muszę się zastanowić, ja nie wiem czy dam radę, ja mam zwyrodnienia w kolanach, ja mam dzieci i mąż wyjeżdża, ale ale ale. Obalmy te wymówki .

   Po pierwsze jeśli już coś ciągnęło cię do jogi (tańca, do jakiegoś miejsca itd) to należy temu uczuciu zaufać. Nazywa się to mądrość ciała i intuicja, często całkowite zaprzeczenie zdrowemu rozsądkowi i logice. 
   Po drugie nie da się po jednych zajęciach, po jednym spotkaniu stwierdzić tak to dla mnie, nie to nie dla mnie. Nie wiesz jak, ale dałaś radę, spociłaś się i doskakiwałaś a masz zwyrodnienia w kolanach i kręgosłupie - tu włącza się rozum: wszyscy mówili nie ćwicz! Tylko rehabilitacja, nie wolno ćwiczyć, ale twoje ciało chce ćwiczyć - inaczej byś tu nie była. Aby doświadczyć jogi i stwierdzić czy to lubisz czy nie, czy ci pomaga czy nie należy dać sobie i jej czas. Jest tyle elementów: te pozycje, oddech, nie wiem co po czym się robi, i dlaczego oni tak głośno oddychają, a po co te doskoki, po co mam patrzeć w jeden określony punkt, nie umiem ustać na jednej nodze bo mam ją słabą a ona mi mówi że równowaga to stan umysłu. A więc co mam robić? Daj sobie czas i jodze. Doświadczaj. Praktykuj regularnie jeden lub dwa razy w tygodniu z grupą i codzienne powitanie słońca A lub A i B w domu i obserwuj co się stanie.
    Po trzecie. Zwyrodnienia mamy wszyscy. Jedni mniejsze inni większe, jedni o nich wiedzą inni nie. Zobacz na youtubie moje filmiki z początku roku Joga na kontuzje lędżwi cz 1,2 i 3 a teraz widzisz jak praktykuję z Wami na zajęciach. 


Jak to możliwe? Po kontuzji?  Wyszłam z założenia, że ashtanga w pierwszej serii a od tej zaczynamy nazywa się chikitsa czyli uzdrawiająca. Po tylu tysiącach lat, tyle milionów ludzi ją praktykuje i wszyscy oni się mylą? Nie możliwe. A więc jeśli będę wytrwała to ona mi pomoże. I to prawda. Oczywiście nie od razu pompki, są warianty pozycji aby zrobić je  na tyle na ile potrafimy w tym momencie, ale bezsporny fakt jest taki: jeśli nie zacznę ćwiczyć nic się nie zmieni, lub stan moich zwyrodnień pogorszy się, więc nie mam nic do stracenia. Były kontuzje i to nie na jodze i na jodze, bo np czułam że to moj dzień, tak się mogę posplatać i posplatałam się bez umiaru i potem musiałam się cofnąć, ale nigdy nie przestałam, nawet jak mi trzasnęły lędźwie, zmodyfikowałam,i kilka pozycji robiłam. 

    Po czwarte musisz jeszcze wiedzieć, że zmienia się poziom wibracji Ziemi, czy chcesz czy nie czujesz to. On rośnie a my musimy się dostosować. Czujesz potrzebę zajęcia się ciałem, ćwiczeń, lżejszego jedzenia, przestania picia alkoholu, zmniejszenia ilości branych leków itd. Tak. W ten sposób dostosowujesz swoją wibrację, ona też rośnie. Ciało zaczyna się oczyszczać i nie potrzebujesz do tego żadnych suplementów, wystarczy zacząć jeść lekko, ograniczając alkohol, papierosy i mięso, przetworzone jedzenie i kolorowe napoje. Już wtedy ciało zaczyna w swój naturalny rytm oczyszczać się, a to bywa nieprzyjemne. Nie wystarczy oczyścić układ pokarmowy i wypróżnić się, oczyszczają się organy wewnętrzne , trzeba sobie z tym poradzić i to strawić, oczyszczają się kości i stawy, na końcu komórki twojego ciała. To boli. Przedstawiłam to w skrócie, bo nie musisz tego wiedzieć, wystarczy że będziesz wiedziała, że jest to stan przejściowy i minie, ale musisz mu pomoc jedzeniem i ruchem. Nie odstawiaj też samodzielnie lekarstw które przyjmujesz na stałe ale nie bierz tych bez recepty czy suplementów, ćwicz, jedz, kochaj a samo się zadzieje wszystko.

    Po piąte przeceniamy się zazwyczaj w skali roku ale nie doceniamy jeśli chodzi o okres 10 lat. I to prawda. Ile lat nie ćwiczyłaś? I teraz chcesz ćwiczyć tak jak ci, którzy cały rok lub więcej regularnie ćwiczyli? Nie, no gratuluję punktu widzenia. Na pewno ! Przestań się porównywać z innymi, jak cię boli albo boisz się bo masz coś chore o powiedz to nauczycielowi jogi, na pewno podpowie, skoryguje pozycje lub wytłumaczy. Skończył się czas, stan w kącie i cierp lub boli, nie robię samo przejdzie. Nie wiesz ? Pytaj.

   Po szóste, skoro jeszcze sobie nie ufasz a jeśli masz intuicję a potem wątpliwości to sobie nie ufasz, zaufaj innym. Skończmy z tym wszystkowiedzącym Polakiem. Pytaj i doświadczaj, nie bądź najmądrzejszy.

   Dobrego weekendu, a teraz moje ulubione PS-y:

Ps 1. Kiedyś na jakimś domowym spotkaniu pożaliłam się koleżance ( doktor rehabilitacji) że jak praktykuję zawsze musi mi strzyknąć na połączeniu odcinka piersiowego i lędźwiowego, tak jakby coś musiało mi wejść na miejsce. Ona na to: może masz kręgozmysk, trzeba by zbadać. Nie wiem skąd ta mądrość ze mnie wypłynęła w tamtej chwili ale zapytałam: a co mi to da?Usłyszałam: nic, będziesz po prostu wiedzieć. 
    Nie dziękuję, nie zbadałam, nie potrzebuję tej wiedzy, bo ona stanęła by mi na drodze. Zaczęłabym się prawdopodobnie bać i ćwiczyć mniej intensywnie. Minął rok, w między czasie kontuzja lędźwi, którą sama sobie naprawiłam i po strzelaniu nie ma znaku. Przestało samo.

Ps 2. Obserwuje teraz dwie dziewczyny, jedna miała wątpliwości po pierwszych zajęciach ale zaczęła regularnie dwa razy w tygodniu chodzić na jogę. Jej postępy są niesamowite. Druga przed badaniem kręgosłupa, lędźwie. Także dwa razy w tygodniu regularnie chodzi i ćwiczy, oczywiście na początku bolało, bo ruszyliśmy lędźwie ale po dwóch tygodniach czuje się lepiej i widzę to od 10 lat. Słuchaj swojego ciała, ono zna prawdziwą mądrość.

Wasza zwariowana Joginka






     

środa, 14 września 2016

DIECI NIE CHCĄ ĆWICZYĆ ? CIEKAWE.

   Dlaczego dzieci nie chcą ćwiczyć na w-f czy zajęciach pozalekcyjnych? No ciekawe, ciekawe.
   Pierwsze doświadczenie miałam przez ubiegły rok szkolny. Poprowadziłam jogę dla dzieci. Utworzyła się grupa 8 dzieci, zostało do końca 5 i ta piątka od września zaczęła ponownie. Jak zrobić zajęcia dla dzieci żeby chciało im się ćwiczyć? Jak poprowadzić jogę dla nich kiedy rozpiera je energia? Metoda ewoluowała tak jak i ja przez ten rok.
     Musiałam uwolnić się od ograniczeń jakie sama na siebie nałożyłam w kwestii co to jest joga. Czy joga to tylko trwanie w pozycji w ciszy i spokoju? Napewno nie, bo ashtanga yoga którą kocham i prowadzę temu przeczy. Ale to nie dla dzieci, będzie nudne i za trudne! Ale ruch, jak ruch to ćwiczenia koordynacyjno - wytrzymałościowe. Wszelkie podskoki, przekładanki, wyskoki, bieganie, na czworakach, kraby. To poprzeplatamy to z pozycjami jogi, ale każdemu coś sprawia trudność i najchętniej tego unika. Dzieci też.  Prowadzenie ćwiczeń w formie zabawy  i fakt że każdemu coś nie leżało okazało się rozwiązaniem a przy okazji pokazało dzieciom, że wszyscy jesteśmy tacy sami.
    Przestałam planować i wytyczać cele a zaczęłam płynąć z gtupą z ich energią.  Zaczęłam ich słuchać i robić to na co miały ochotę przeplatając z pozycjami jogi i ćwiczeniami, ktore lubili mniej, lub wcale.
     I tak mamy super zajęcia z super dziećmi, których nie trzeba zachęcać ani zmuszać  Dlaczego?

1. Zajęcia są ciekawe dla dzieci.
2. Pani ćwiczy z dziećmi.  Pewne rzeczy jak przewroty w przód i wstanie czy kraby stanowiły wyzwanie, ale się nie podałam . Dzieciom się to bardzo podoba a jak pani zrobi to i one chętniej ćwiczą.
3. Czy będą piłki.  Tak od razu! I wplatam ćwiczenia wytrzymałościowe bez konkurowania a dla zabawy.
4. Pozycje jogi są trudne i nudne? Zróbmy je w parach , grupowo lub na piłkach.
5. Jak najwięcej zabawy, zawsze i wszędzie.  Wszystkie ćwiczenia można zrobić w zabawie.
6. Bez wymuszania i presji.

Nasza joga to i hamaki, pozycje na macie, ćwiczenia koordynacyjno wytrzymałościowe, akrobatyka i gimnastyka korekcyjna. Dla siły, elastyczności i wytrzymałości, a najpiękniejsze jest uczestniczyć w nich i chłonąć dziecięcą radość i entuzjazm. Udziela się, uwierzcie. Już wiem co to znaczy poczuć w sobie zachwyt i pasję dziecka, już wiem jak to jest patrzeć na świat oczami dziecka.

I na zakończenie życzę wszystkim abyście stali się ruchem, nie ważne co cwiczysz, czy tylko idziesz.  Poczuj to. Stań się ruchem a okaże się, że to nie ćwiczenia i ruch męczą.  Męczy myślenie i zamartwianie się swoimi wymysłami. Przestań się męczyć a zacznij bawić.

Ps.1 Moje młodsze dziecko nie chce na żadne zajęcia pozalekcyjne ruchowe. Siatka nie, basen nie, tańce nie. Ona chodzi do mamusi i to wystarczy. Próby wymuszenia nie odniosły rezultatu bo i płacze i awantury. Ja tego nie chcę. Poszłam po rozum i poddałam się.  Przypomniało mi się niczego nie wymuszaj. Po kilku dniach moje ciało dopominało się o cardio. Czyli tańce, bieganie. Poprosiłam męża, chodźmy na szybki marsz. Zwariowałas, w taki upał, ale poszliśmy . Iga obok nas na rowerze. Zaczęliśmy naprzemiennie biec i szybko maszerować . Po pewnej chwili mała biegnie koło roweru. Efekt tego magicznego momentu? Biegłam dłuższe odcinki dzięki dopingowi mojego męża. Nasze "leniwe" dziecko nie jest leniwe, samo idzie jutro z nami maszerować i biegać. Robimy to wspólnie.  Nasz stary pies zwariował i chce dołączyć pomimo problemów ze stawami. I zrobimy to. Bo nie chodzi o prędkość, nie chodzi o długość chodzi o radość i pasję.  Jak widać jest to zaraźliwe 😉.
Ps 2. Właśnie się dowiedziałam, że to co robię i jak ćwiczę z dziećmi i dorosłymi nazywa się integracja sensoryczna. Fajnie, a więc to tak 😂.
















sobota, 10 września 2016

SEKRETY CIAŁA - pożywienie

    Aby me i twe ciało, się w całość poskładało wystarczy zacząć go słuchać i najważniejsze słyszeć. Pozwalam sobie dzielić się z Wami swoimi doświadczeniami i mądrością, ponieważ powstała ona na przestrzeni 20 lat studiowania wiedzy i doświadczania jej na sobie.
   Me ciało doświadczyło boreliozy z całą gamą objawów i alergii na pszenicę, która nasiliła więcej alergii. Doszło Hachimoto, zaburzenia wielonarządowe i potworna sztywność ciała. Było jadzenie jarskie, wszelkie możliwe diety, bo zanim postawiono diagnozę zawsze było mnie więcej.  Weszło  jedzenie wg. tradycyjnej medycyny chińskiej, pięciu przemian, leczenie dietą.  Joga i ajurweda. Wszystko pomagało - na jakiś czas. Dlaczego? Bo traktowane było jako dieta, z założenia coś czasowego, wymagającego wyrzeczeń.  Jestem wolnym, suwerennym człowiekiem, zabranianie mi czegokolwiek działa wręcz odwrotnie. Ale w miarę jak poszerzała się moja świadomość doszło do mnie, że to tylko nazwy, etykiety. Mają takie znaczenie jakie ja im nadam.
     Doszła świadomość uczuć i emocji. Obserwacja siebie doprowadziła mnie do spostrzeżenia, że przeważnie napady głodu nie są moje. A więc czyje? Innych, otaczających mnie osób, których uczucia i emocje chłonę jak gąbka.  Nadal często  czuję głód a równocześnie nie chce mi sie jeść.  Jest to możliwe.  Zadaję wtedy pytanie czy ja faktycznie chcę to zjeść? Czy moje ciało tego potrzebuje? Czasami ulegam ale coraz częściej nie.

Kilka głównych zasad  i doświadczeń:

1. Nie musisz jeść 5 posiłków dziennie i ćwiczyć jak oszalała aby podkręcić metabolizm. Zadaj sobie pytanie czy zawsze będziesz tak ćwiczyła, bo jeśli nie to metabolizm spadnie po jakimś czasie. Ja najlepiej się czuję jedząc 2 razy dziennie.  Późne śniadanie i obiadokolację. Jako przekąskę na wieczór uwielbiam zupę krem. I to jest trzeci posiłek.
2. Zacznij słyszeć czego potrzebuje twoje ciało, nie umysł i wyuczone diety. Jedz spokojnie i powoli, dokładnie żując. Mniej przyprawiaj i ciesz się smakami i jedzeniem.
3. Jedz bez poczucia winy z radością.  Ciesz się jedzeniem, pytanie czy to potrafisz?
4. Kawa. Wiele napisano i zrobiono badania, że dwie dziennie pomagają . Pytanie dlaczego lekarze medycyny tybetanskiej i chińskiej każą odstawić? Nauczyciele duchowi też.  Kocham smak kawy, ale pijąc ją od czasu do czasu czuję się znacznie lepiej.
5. Pij wodę, bardzo ciepłą nawet w upały. Do butelki wypełnionej do połowy wodą o temp pokojowej dolewam wrzątku.  I taką wodę powinniśmy pić.
6. Ciało potrzebuje pożywienia, lekkostrawnego , wartościowego. I naprawdę w małych ilościach.  Czego doświadczasz jedząc lekko, zawsze na ciepło i mniej? Spokojnego umysłu. Bez natłoku myśli i chaosu w głowie.
7. Dużo warzyw. Nie w postaci sałatek a najlepiej zup kremów. Zawsze na ciepło.  Łatwo przyswajalne, bardzo lekkostrawne. Odciążą wątrobę, trzustkę i śledzionę . Poprawią krążenie, zmniejszą ilość flegmy i śluzu.
8. Zamiast mięs i kiełbas wybieraj ryby.
9. Węglowodany i białka spożywaj w osobnych posiłkach.
10. Pamiętaj że owoce to też cukier i niestety alkohol też.
11. Pobaw się w obserwatora po czym czujesz się lekko . I uwaga cofnij się przynajmniej 1 dzień wstecz. A potem zadaj sobie pytanie czy naprawdę potrzebujesz czuć się ciężko i źle? Do czego potrzebne ci to doświadczenie i ile razy jeszcze masz zamiar je powtórzyć?
12. Ty dokonujesz wyboru.
13. I najważniejsze- naucz się kochać i akceptować swoje ciało takim jakim jest. Nie jak schudniesz, nie jak osiągniesz coś tam. Już teraz, takie jakie jest. Gwarantuję, że schudnięcie i zdrowie pojawią się szybciej i jako efekt niezamierzony, uboczny.

Mądrość nastolatki:
Znalazłam puszkę z energetykiem wypitym do połowy.  Zapytałam dlaczego? Ja tego nie piję, mąż też nie. Drugi raz sytuacja. Kiedy się uspokoiłam usłyszałam, bo pomyślałam że ten energetyk to tak jak wino dla ciebie, pijesz sporadycznie ale jednak. Więc jest ok. Ale jak wypiłam do połowy to stwierdziłam, że jednak ja tak nie chcę , że mogę wybrać.  I miała rację.  Zrobiło mi się głupio i nie przez wino, ale przez kawę . Nie chcę jej pić a jednak się łamię. Przecież mogę dokonać wyboru !

Świadomych wyborów.  Smacznego z zupą krem z dynii z mleczkiem kokosowym i chili.  Rewelacja !



środa, 7 września 2016

WCIĄGNIJ INNYCH W SWÓJ SPOKÓJ czyli nowy rok szkolny rozpoczęty

   Wróciłam z wakacji i zaraz rozpoczęcie roku. To były dwa tygodnie bez dwóch pannic ( 8 i 14 lat) ale za to z mężem. Fajne doświadczenie i stęsknieni wszyscy siebie nawzajem. Pierwsze co oczywiście wg starych zasad organizacja! Agnieszka działa.  To, to, o której, kto jak jedzie, jakie zajęcia pozalekcyjne, ruch, ruch, działanie.  Po połowie dnia moje dzieci nie wytrzymały: Matka ! Ogarnij się, wróciłaś i szalejesz. My nie chcemy.
    Usiadłam na tarasie tak jak dzisiaj z robótką na szydełku i poczułam ten chaos, bieg i pęd , który sama stworzyłam. No tak stare przekonanie zaatakowało : wrzesień taki już jest. Otóż nie! Podjęłam decyzję, że mój teraz taki nie będzie.  Będzie spokojny a wszystko samo się poukłada i zorganizuje w sposób najlepszy dla wszystkich.  I tak zaczęłam.  Działać bez wymuszenia, bardziej słuchać niż mówić.  Mówić po czasie nie od razu co na języku.  Nie działać jak nie trzeba. Spokój. Zajęcia pozalekcyjne- niekoniecznie, jeśli chcą i jakie chcą.
     Najtrudniej jest po wizytach w dużych skupiskach ludzi, po zebraniach czy zakupach w galeriach. Pamiętajmy, że każdy człowiek z przeciętną świadomością oddziaływuje na 9 m2 ( metry kwadratowe), a z rozszerzoną na większej powierzchni.  I co to znaczy dla Ciebie? Znaczy, że to co czujesz i jak się czujesz wcale nie musi być twoje i w większości nie jest. Po to potrzebne są nam chwile samotności, codziennie. Wieczorem kiedy wszyscy śpią lub są w swoich pokojach popołudniu.  Może rano kiedy jeszcze nie wstali albo już wyjechali a ty jeszcze masz chwilkę.  Napewno znajdziesz pół godziny, nawet po pracy zanim odbierzesz dzieci. Idź do parku, usiądź na ławce, patrz na zieleń  i oddychaj. Uwalniaj te emocje i uczucia, które nie są twoje. Składaj się poprzez akceptowanie siebie , każdego elementu i fragmentu, każdego zachowania.  To zaprocentuje twoim spokojem, którym będziesz oddziaływać na innych a życie stanie się prostsze i spokojniejsze. Nie jesteś taka zła, niezorganizowana , sztywna jak myślisz.
 
Ps 1. Dzieciom nic się nie stanie jak odbierzesz je pół godziny później i nic się nie stanie jak zjedzą zupę z mrożonki lub kanapki na obiad. Spokojniejsza i zadowolona mama jest ważniejsza .
Ps 2. Bałagan nie jest taki straszny a ty już nie startujesz w konkursie " Najlepsza Matka i Żona " czytaj umęczona, bez czasu dla siebie, poświęcająca się i co tam ci jeszcze do głowy wlezie. Wystarczy ci bycie sobą.  Nie musisz mieć posprzątane na błysk, wystarczająco dobrze jak się nie narobisz też Cię zadowala.
Ps 3. A oto koc i poduchy, które robię na szydełku z pięknej alpaki w kolorze gorzkiej czekolady i ciepłego beżu ze złotą nitką . Napełniam go spokojem i miłością ze szczyptą radości i zdrowego egoizmu.

Dobrego dnia