sobota, 10 września 2016

SEKRETY CIAŁA - pożywienie

    Aby me i twe ciało, się w całość poskładało wystarczy zacząć go słuchać i najważniejsze słyszeć. Pozwalam sobie dzielić się z Wami swoimi doświadczeniami i mądrością, ponieważ powstała ona na przestrzeni 20 lat studiowania wiedzy i doświadczania jej na sobie.
   Me ciało doświadczyło boreliozy z całą gamą objawów i alergii na pszenicę, która nasiliła więcej alergii. Doszło Hachimoto, zaburzenia wielonarządowe i potworna sztywność ciała. Było jadzenie jarskie, wszelkie możliwe diety, bo zanim postawiono diagnozę zawsze było mnie więcej.  Weszło  jedzenie wg. tradycyjnej medycyny chińskiej, pięciu przemian, leczenie dietą.  Joga i ajurweda. Wszystko pomagało - na jakiś czas. Dlaczego? Bo traktowane było jako dieta, z założenia coś czasowego, wymagającego wyrzeczeń.  Jestem wolnym, suwerennym człowiekiem, zabranianie mi czegokolwiek działa wręcz odwrotnie. Ale w miarę jak poszerzała się moja świadomość doszło do mnie, że to tylko nazwy, etykiety. Mają takie znaczenie jakie ja im nadam.
     Doszła świadomość uczuć i emocji. Obserwacja siebie doprowadziła mnie do spostrzeżenia, że przeważnie napady głodu nie są moje. A więc czyje? Innych, otaczających mnie osób, których uczucia i emocje chłonę jak gąbka.  Nadal często  czuję głód a równocześnie nie chce mi sie jeść.  Jest to możliwe.  Zadaję wtedy pytanie czy ja faktycznie chcę to zjeść? Czy moje ciało tego potrzebuje? Czasami ulegam ale coraz częściej nie.

Kilka głównych zasad  i doświadczeń:

1. Nie musisz jeść 5 posiłków dziennie i ćwiczyć jak oszalała aby podkręcić metabolizm. Zadaj sobie pytanie czy zawsze będziesz tak ćwiczyła, bo jeśli nie to metabolizm spadnie po jakimś czasie. Ja najlepiej się czuję jedząc 2 razy dziennie.  Późne śniadanie i obiadokolację. Jako przekąskę na wieczór uwielbiam zupę krem. I to jest trzeci posiłek.
2. Zacznij słyszeć czego potrzebuje twoje ciało, nie umysł i wyuczone diety. Jedz spokojnie i powoli, dokładnie żując. Mniej przyprawiaj i ciesz się smakami i jedzeniem.
3. Jedz bez poczucia winy z radością.  Ciesz się jedzeniem, pytanie czy to potrafisz?
4. Kawa. Wiele napisano i zrobiono badania, że dwie dziennie pomagają . Pytanie dlaczego lekarze medycyny tybetanskiej i chińskiej każą odstawić? Nauczyciele duchowi też.  Kocham smak kawy, ale pijąc ją od czasu do czasu czuję się znacznie lepiej.
5. Pij wodę, bardzo ciepłą nawet w upały. Do butelki wypełnionej do połowy wodą o temp pokojowej dolewam wrzątku.  I taką wodę powinniśmy pić.
6. Ciało potrzebuje pożywienia, lekkostrawnego , wartościowego. I naprawdę w małych ilościach.  Czego doświadczasz jedząc lekko, zawsze na ciepło i mniej? Spokojnego umysłu. Bez natłoku myśli i chaosu w głowie.
7. Dużo warzyw. Nie w postaci sałatek a najlepiej zup kremów. Zawsze na ciepło.  Łatwo przyswajalne, bardzo lekkostrawne. Odciążą wątrobę, trzustkę i śledzionę . Poprawią krążenie, zmniejszą ilość flegmy i śluzu.
8. Zamiast mięs i kiełbas wybieraj ryby.
9. Węglowodany i białka spożywaj w osobnych posiłkach.
10. Pamiętaj że owoce to też cukier i niestety alkohol też.
11. Pobaw się w obserwatora po czym czujesz się lekko . I uwaga cofnij się przynajmniej 1 dzień wstecz. A potem zadaj sobie pytanie czy naprawdę potrzebujesz czuć się ciężko i źle? Do czego potrzebne ci to doświadczenie i ile razy jeszcze masz zamiar je powtórzyć?
12. Ty dokonujesz wyboru.
13. I najważniejsze- naucz się kochać i akceptować swoje ciało takim jakim jest. Nie jak schudniesz, nie jak osiągniesz coś tam. Już teraz, takie jakie jest. Gwarantuję, że schudnięcie i zdrowie pojawią się szybciej i jako efekt niezamierzony, uboczny.

Mądrość nastolatki:
Znalazłam puszkę z energetykiem wypitym do połowy.  Zapytałam dlaczego? Ja tego nie piję, mąż też nie. Drugi raz sytuacja. Kiedy się uspokoiłam usłyszałam, bo pomyślałam że ten energetyk to tak jak wino dla ciebie, pijesz sporadycznie ale jednak. Więc jest ok. Ale jak wypiłam do połowy to stwierdziłam, że jednak ja tak nie chcę , że mogę wybrać.  I miała rację.  Zrobiło mi się głupio i nie przez wino, ale przez kawę . Nie chcę jej pić a jednak się łamię. Przecież mogę dokonać wyboru !

Świadomych wyborów.  Smacznego z zupą krem z dynii z mleczkiem kokosowym i chili.  Rewelacja !



2 komentarze:

  1. Gratuluje fajnego, mądrego tekstu. Mam za sobą podobne doświadczenie, też zawsze było mnie raczej więcej niż mniej, może nie chorowałam, ale nie czułam się dobrze w swojej skórze. Od pewnego czasu waga jest idealna, stoi w miejscu, bez wahań i zaskoczeń. W między czasie straciło to dla mnie znaczenie. To na czym się teraz skupiam to komunikacja z własnym ciałem, dzięki temu nie popełniam już tylu błędnych decyzji żywieniowych co dawniej. Ludzie dziwią się i myślą, że się ograniczam i że musze to robić, bo mam obsesję ciała. Wspólczują mi, kiedy w czasie towarzyskich spotkan zajadają grilowaną kiełbasę a ja pozostaję przy sałatce. Nie chodzi o tą kiełbasę przecież, ja po prostu wiem, jak będzie mi nieprzyjemnie póżniej, jak ciężka będzie praktyka następnego dnia, już patrząc na takie jedzenie czuję przyszłe zmęczenie i po prostu nie chcę. Już za wiele dni tak spędziłam. Jest to rodzaj objawienia, chociaż nie lubię takich górnolotnych określeń. Pozdrawiam Panią gorąco i życzę dużo szczęścia.

    OdpowiedzUsuń