środa, 10 sierpnia 2016

ZŁOTA KLATKA - otworzyć się na ludzi

Zapętliłam się. Pogubiłam. Dzieci, dom, praca, nie ma mnie. Albo drugie: przeprowadziliśmy się  miasta na wieś, a mnie brakuje gwaru, ludzi, miasta. Mąż chciałby mnie zamknąć w domu dla siebie.
   Znam to doświadczenie. Po latach intensywnej pracy, kiedy to moje dzieci wychowywały się wręcz w mojej pracy, najpierw ją drastycznie zmniejszyłam a potem przeniosłam do domu. Żadna z opcji nie była właściwa, ze skrajności w skrajność. Jak  prowadziłam zajęcia w mieście moje młodsze dziecko było non stop za mną.  Mój mąż spóźniał się coraz bardziej i bardziej, aż w końcu w ogóle nie dojeżdżał  bo ważne spotkanie, bo korki.  Miarka się przebrała kiedy skończył wcześniej pracę, zjechał do domu i nie pomyślał nawet gdzie jest dziecko.  Sytuacja powtórzyła się wiele razy. Ale heroiczna matka sobie radzi, przeniosłam pracę do domu.
   Powoli gubiłam siebie dbając o dzieci i dom. Robiłam wszystko.  Byłam kierowcą, nauczycielką, sprzątaczką, zaopatrzeniowcem, psychologiem, kucharką, instruktorem jogi i terapii ruchem, coaching i trenerem rozwoju osobistego, opiekunką zwierząt i co tam jeszcze sobie wymyślisz.  Chciałam odmalować pokój to malowana bo mąż nie lubił. Im bardziej dom był wysprzątany tym większe słowa krytyki .
 
     Najpierw pojawił się mój bunt i poczucie krzywdy.  Znacie to uczucie ,ale to nie działa. A więc depresja i wieczny smutek. Czasami awantura. No więc on jest temu winny. Przy takiej postawie każdy facet spieprza jak najdalej. Jak to zmienić? Złość na przemian z załamaniem. Nie miało to najmniejszego sensu. Szkodziłam sobie, swojemu zdrowiu i moim najbliższym bo wszyscy byliśmy tą sytuacją zmęczeni . Niestety tylko ja mogłam to zmienić, tylko ja miałam klucz tylko nie wiedziałam gdzie on jest i jak wygląda.

     Ciężko było przyznać samej przed sobą, że to moje, że to ja wykreowałam tą sytuację.  Fakt nieświadomie, ale nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności i tak samo jest ze świadomością. Doszło obwinianie siebie jaka ja głupia, dałam się wykorzystywać.  Dałam się zamknąć w złotej klatce a takie wykształcenie , takie stanowiska, jeszcze w perspektywie miałam wyprowadzkę na głuchą, dziką wieś. Równia pochyła.
   Proces zmiany nie był łatwy i przyjemny, ale też ja jako przedstawicielka gatunku super manipulaczy, to nie ja, to oni są winni , do upartych należę. Dorobię ideologię aby potwierdzić słuszność swojej tezy. No cóż taka karma narodowa. Ale jednak zmiany nastąpiły.

Co zrobić?
1. Choćby nie wiem jak bolało zmierzyć się z tym, że to ty wykreowałaś, stworzyłaś tą, swoją sytuację. Oczywiście możesz bawić się w procesy psychologiczne zaprzeczenia, odrzucenia, wyparcia, tłumienia, udawania że wszystko jest w porządku, tylko jakoś brak radości, oczy smutne, drink wieczorem na rozluźnienie itd. Działanie z nieświadomości.  Tylko raz jeszcze powtarzam, brak świadomości nie zwalnia z odpowiedzialności i efektów twoich działań lub zaniechań ( brak działania).  Rodzina, mąż, dzieci to tylko pole na którym rozgrywa się ta gra - twoje życie.  Są tylko aktorami podążającymi za ruchem energii.  A uruchamiasz ją ty swoimi uczuciami. Z czego działasz? Z miłości i spokoju czy złości i frustracji?

2. Człowiek stanowi zlepek przekonań, które dobrze zagnieździły się w nim, najczęściej w podświadomości.  Przekonania, wzorce i schematy zachowań.  Od dziecka byliśmy nimi karmieni, co mówili i jak zachowywali się rodzice, matka, ojciec, nauczyciele, rodzina, sąsiedzi, ksiądz, tv itd. Dodatkowe sporo przekonań zostało z poprzednich wcieleń.  Być może to za dużo dla Ciebie  bo z tego życia masz ich sporo. Dla zainteresowanych wygooglać proszę wyparcie przez Kościół katolicki reinkarnacji.  Poczytajcie o cesarzu Justynianie i jego małżonce.
   No więc czas rozpocząć proces uświadamiania sobie własnych potrzeb i przekonań. Przykład: poczucie winy, że idę na jogę, ćwiczenia bo dzieci i mąż dom, i jeszcze mam prasowanie i okna brudne i co tam jeszcze wymyślisz.

- uświadom sobie co czujesz. np: mam poczucie winy.
- chcesz to pobaw się w skąd? Ale nie ma potrzeby usprawiedliwiania się.  Mam to mam i już.
- jakie masz przekonania do roli matki, żony i kobiety w rodzinie? Jaka ona powinna być twoim zdaniem?
Co mówiła ci mama i inni?
Czy w głębi serca zgadzasz się z tym?
Czy to prawda?

Jeśli zmienisz siebie, uświadomisz sobie swoje potrzeby to daj sobie prawo do ich zaspokojenia.  Czego uczysz swoje dzieci?  Jaki dajesz im przykład? Dziewczynom, że bycie kobietą to orka? Poświęcenie dla innych kosztem wlasnych potrzeb na rzecz świętej, ale sfrustrowanej, wiecznie niezadowolonej, nie zrealizowanej kobiety? Proszę Cię  !!!
A dla chłopców? Że kobieta wszystko za nich zrobi? Kogo ty wychowujesz i dla kogo?  Kto zechce być z nimi w przyszłości? Gospodyni?  A partner? Matka robiła za niego a teraz ty, bo taka jest rola kobiety? Bo on pracuje? Litości.  A ty co? Nic, pogrążasz się w smutku, niezadowoleniu, bo taka rola kobiety itd.

KOBIETO!!! OBUDŹ SIĘ! To kobieta transformuje mężczyznę, ale najpierw musi poukładać siebie.  Do dzieła!
Wyjdź ze złotej klatki, zajmij się sobą.  Pokaż jaka to frajda być w związku ze spełnioną kobietą, taką która nie potrzebuje opierać się na mężczyźnie ani na nikim, jest samowystarczalna co nie znaczy, że głupia i robi za innych . Ma potrzeby i zaspokaja je .

Jak to zrobić?
Przestań szukać wymówek. Weź głęboki wdech, poczuj i pozwól sobie zająć się sobą, zaspokajaj swoje potrzeby, realizuj swoje pasje.

Ps. Pamiętaj, że nie tylko ty ale każdy człowiek to zlepek swoich przekonań i schematów, czyli oprócz swoich masz jeszcze jego i dzieci? Tak, ale dobieramy się w pary, rodziny, rody na zasadzie podobieństw. Nie wszystkie ale sporo przekonań macie wspólnych.  Np. Twój wzorzec matki i żony  i jego. Jak on dokłada ci swoje na ten sam temat, szybciej nastąpi wybuch  i zmiana. Ty się zmieniasz, zmienia się on. Fajne co? Ty rozwalisz stary wzorzec kobiety histeryczki, będziesz oazą spokoju i zadowolenia, jemu legnie stary schemat w gruzach.

Ps 2. Czy to znaczy, że zapanuje powszechny spokój, miłość i wszyscy będą jedli sobie z dziubków?
A czy tego chcesz? Sory, ale tak w ogóle bez emocji i dramatów to jest strasznie nudno. Pamiętaj, że  stare przekonania i zachowania lubią wracać.  Do ciebie i do innych. Więc czasami musisz się wydrzeć i przywołać siebie lub ich do równowagi. Masz potrzebę bycia emocjonalną? Bądź, ale nie dramatyczną.  Dokonaj wyboru. Podrzyj się, podrzyj ale jak aktorka. Odegraj scenę i wróć do siebie i swojego spokoju.

Ps 3. Czy w mieście czy na wsi i tak dałaś się zamknąć w złotej klatce.  To taka iluzja tłumu, wychodzę do sklepu, wszystkich znam . Niezła bajka. Udowadniasz sobie, że jednak nie prawda. Bo wychodzę do ludzi. A na wsi nie możesz? Są sklepy, sąsiedzi? Dziękuj, że się wyprowadzilaś . Masz okazję przestać siebie oszukiwać. Stanąć twarzą w twarz z prawdą.

Ps 4. Jak mój mąż teraz odkurza to wiem, że nie dlatego , że jest brudno i nie zawsze dlatego, że chce żeby było czysto. Rozróżniam kiedy sprząta bo chce i z przyjemnością, a kiedy odreagowuje, a jak to nazywa to jego sprawa.

Ps 5. Życie jest grą! A energia podąża za ruchem, także gry. Więc baw się z najbliższymi w ich gry jeśli na prawdę są oporni. Po co tłumaczyć skoro po 5 słowach wyłączają się na odbiór.  Po co prosić ? Podejmij grę  i rób to co oni. Dostaną szału na początku.  Ja dostałam jeszcze miano Szalona, bo jeszcze oprócz tego, że grałam to się dobrze przy tm bawiłam. Widziałam na facebooku ojca, około 40 - 50 lat. Zrobił sobie zdjęcie ubrany jak jego córka, wiecie, za krótkie spodenki, wypięty biust, wydęte usta a obok jej zdjęcie w takiej samej pozie. Opublikował. Petarda. To działa.

Ps 6. Żyj w prawdzie w stosunku do siebie! Jeśli inni nie potrafią  graj, manipuluj jesteś usprawiedliwiona. Pod warunkiem, że jesteś w prawdzie ze sobą! Życie i tak nałoży korektę jeśli zrobisz błąd. Zaspokajaj swoje potrzeby, chcesz czułości ale partner jakoś nie za bardzo? Idź na masaż do mężczyzny masażysty.

Ps 7. Codziennie, nie ważne kiedy ale CODZIENNIE znajdź czas tylko dla siebie.  Wieczorem czy rano. To czas kiedy składasz siebie i trenujesz pełną akceptację siebie.  Nie myślisz, jesteś ze sobą.  Ja rano piję kawę w szlafroku i robię na drutach na tarasie lub w salonie. Wieczorem przed snem też jestem ze sobą. Otwieram ksiażkę tam gdzie się otworzy i staram się poczuć to w sobie.


Uwielbiam ostatnio płytę Bovskiej. Gorąco polecam dla wszystkich świadomych kobiet i ich świadomych, spełnionych partnerów, którzy chcą być z kobietą a nie potrzebują jej do składania  gatek, bo potrafią zrobić to sami, a czasami jeszcze złożą bieliznę swojej partnerce :). 


Całą płyta jest świetna :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz