środa, 3 sierpnia 2016

Co takiego jest w spódnicy ?

     Wiele z nas zapomniało o tym atrybucie kobiecości, jakim jest .... spódnica. Dlaczego? Przyczyny są tak różne jak każda z nas, ale spora część z nas robi to dla wygody.
     Wiesz, biegam wokół dzieciaków, a to ten coś chce a to tamten, zakupy, wsiadanie i wysiadanie z samochodu, jeszcze praca, odebrać dzieci ze szkoły i dom, wiecznie coś. Jest mi po prostu wygodniej w spodniach. Rozumiem, bo sama tego doświadczyłam, Wysprzątany dom i tak wiecznie według mojego męża brudny, obiadki, zajęcia poza lekcyjne, matka, żona, sprzątaczka, kierowca, zaopatrzeniowiec, lekarz, pielęgniarka itd. Wieczorami padałam ze zmęczenia, rano nie miałam siły nie tylko się umalować ale i umyć. Nie było w tym kobiety ani kobiecości była utyrana wyrobnica, niewolnica, nazwij sobie jak chcesz. Dół, depresja, a tu wieczorem stań się jeszcze boginią seksu jak zapomniałaś jak wygląda depilator. Zapomniałam o własnych potrzebach, o potrzebie bycia kobietą, o potrzebie bliskości, która nie polega na ustalaniu kto co robi w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością jaką jest dom, o potrzebie kochania się i swojego ciała, o potrzebie wypoczynku, o wielu innych potrzebach. Często nie chcemy widzieć swoich potrzeb udając, że wszystko jest w porządku tylko alkohol wieczorem, antydepresanty i inne rzeczy aby zagłuszyć wołanie swojej duszy i ciała.
    Zmiany na wielu polach najlepiej zaczynać małą łyżką pamiętając, że oznacza ona zmiany dla wszystkich domowników, oznacza wyjście ze swojego małego światka dla wszystkich, którzy z Tobą żyją. To nic, że ten światek nie daje poczucia zadowolenia i spełnienia, ale jest bezpieczny. Więc będą stawiać opór i się bronić. Ty też a dokładnie twój umysł i ego. Jeśli ja dałam radę to Ty też dasz, czas tylko wziąć głęboki oddech i pozwolić sobie na zmiany. Stać się świadomą włąsnych potrzeb, ograniczeń i przekonań.
     Czy spódnica mi w tym pomoże? Tak! Czy kobiecość to spódnica? No pewnie, że nie! Ale jest w spódnicach jakaś tajemnica. Ubierając spódnicę musisz zwolnić ( chociaż widziałam biegające w szpilkach, ale czegóż to nie zrobi człowiek aby sobie dowalić, dorobi ideologię a nawet zawody :) ), zmieni się twój sposób poruszania. Nie usiądziesz jak babochłop. Zacznij ubierać ją popołudniu w domu i w wolne dni. Zwiewne, im dłuższe tym lepsze. Poczuj swoją zwiewność, ruch bioder i nogi za nogą. Poczuj swoją zmysłowość i kobiecość podczas codziennych czynności. Ubierz koronkową bieliznę a bawełnę zostaw dzieciom i uparciuchom, które bawi bycie Kopciuszkiem przez całe życie. Ja idę na bal, codzienny bal przez życie a teraz na rolki. Jeszcze nie jechałam na rolkach w spódnicy, no coż zawsze jest ten pierwszy raz :).

P.S. Tydzień temu gotowałam. Niby lubię a tu czuję złość.  Smalec z fasoli i kaszy gryczanej. Generalnie pycha, tylko po co 8 słoików? Wystarczyłyby nam 2. Wchodzi moja 8 letnia córka i pyta:
- Co robisz?
- Gotuję - odpowiadam
- Aha, ale co?
- Smalec z fasoli i kaszy gryczanej - odpowiadam dumna, bo urobiona matka polka to powód do dumy no nie?
- A po co się tyle narobić skoro można kupić? - ona mi odpowiada

Dziękuję. Usiadłam i zdałam sobie sprawę, że stary wzorzec narobionej kuchty po kryjomu ponownie mnie zaatakował. W spódnicy :). Uświadomione = uzdrowione. Dziękuję. Następnego dnia rano pytam starszą córkę:
- Co mam zrobić dzisiaj na obiad?
- Nic - słyszę odpowiedź
Uświadamiam sobie, że znowu zaczynam, zamiast brać się do działania tego co sobie zaplanowałam znowu gary. No nie! Więc obiadu nie zrobiłam zatopiona w komputerze, artykułach i filmach. Około 16.00 słyszę starszą córkę:
- Co na obiad?
- Nic, tak jak chciałaś - odpowiadam
- Ale ja żartowałam - odpowiada
- Trudno, potraktowałam to poważnie- na to ja niezrażona, spokojna dalej w swoich papierach
Zrobiła sobie naleśniki. Można? Można

A oto ja w moich spódnicach:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz