poniedziałek, 12 grudnia 2016

PRZERWA BYŁA i dostało mi się .....

   Jestem Kochani, jestem i żyję. W ostatnim tygodniu dostało mi się od  Was, że nie piszę, że nie aktualne informacje itd. No cóż.... działo się w eterze i mnie też to dotyczyło. Uwalnianie w przestrzeni w postaci burz geo magnetycznych było odczuwalne na poziomie nieświadomym w postaci złego samopoczucia, emocjonalności, wręcz szaleństwa i płaczliwości. Widoczne gołym okiem w postaci wichur, uciskających Ziemię i przytłaczających nas gęstych chmur. Dużo się działo a nie jest to koniec, bo....... końca nie ma. Czujemy potrzebę zmian jak chociażby wyrzucenia zbędnych , starych przedmiotów, odświeżenia mieszkania i siebie. Pewne sytuacje , zdarzenia czy zachowania przestają nam odpowiadać. Tradycyjnie najpierw widzimy je u innych, ale istota świadoma wie, że zachowania innych ludzi są lustrem nas samych, tyle że zepchniętych głęboko w ciało, zamiecione w podświadomość. Nie mam, nie mam. No nic z tego. Tak to nie działa.  Podobne przyciąga podobne.
   Co przerabialiśmy ? W dalszym ciągu poczucie własnej wartości i kształtowanie jej poprzez pieniądz, program służalczości w stosunku do innych, określanie własnych potrzeb i umiejętność komunikowania jej i zapokajania. Doświadczamy zmian w relacjach i związkach na rzecz partnerstwa, które nie wymaga definicji ale wymaga doświadczenia na sobie i swoich relacjach ze samą sobą, z partnerem, z dziećmi, z otoczeniem i ze światem. I nie ma w tym nic złego, a Ty nie zwariowałaś. Skala emocjonalności i umiejętność panowania nad nią zmienia się wraz n naszym rozwojem, z poszerzaniem naszej świadomości. Na plus, oczywiście :) .
     Co teraz? Teraz potrzebujemy synchronizacji doświadczeń, ciała i duszy. Wyraźnie czuję, że moje ciało oczyszcza się. Poranna sztywność szczególnie odczuwalna w dłoniach i palcach, jakieś wypryski na twarzy itd. Czuję potrzebę lżejszego jedzenia, ćwiczeń, ruchu, więcej wody, mniej mięsa i kawy. No to do dzieła.
     Poprzez codzienne doświadczennia poznajemy siebie i to jest cel życia na Ziemi. Uwalniamy stare, otwieramy się na nowe i ponownie zakochujemy się w sobie.

Zapraszam na sesje indywidualne, ćwiczenia, masaże i warsztaty uwalniające nas z ograniczeń, oczyszczające i synchronizujące. Dobrego dnia.



czwartek, 10 listopada 2016

PÓŹNE LATO, BABIE LATO ..... czyli wzmacnianie narzadow srodka

     Chińczycy wyodrębniają piątą porę roku tzw. późne lato. Przypada na ostatni miesiąc lata, przyjemna, wypełniona spokojem i dostatkiem pora roku. Czas zbierania ogrodowych i leśnych darów natury. Późne lato stanowi przejście pomiędzy ekspansywnym wzrostem wiosną i latem a  chłodniejszą i bardziej tajemniczą jesienią i zimą. Czas jakby się zatrzymał, a wszystkie aktywności dokonują się bez wysiłku, jak we śnie. Okres jedności, harmonii i środkowej drogi.
    Czy tak czujesz się w tej porze roku? A co mogę zrobić aby czuć się tak jak autor opisał?  Mogę podjąć decyzję, iż przestaję się spieszyć i przestaję się czymkolwiek denerwować. Jest trudna sytuacja? Zrób wdech i powiedz do siebie: nie mam zamiaru się tym denerwować. To już bardzo, bardzo dużo a jakże proste. Możesz iść na spacer i wczuwać się w subtelne rytmy natury, możesz odkrywać rytmy i cykle sprawiające, że życie staje się proste i harmonijne. Możesz się ześrodkować i ugruntować pracując w ogrodzie lub praktykując jogę. W końcu możesz po prostu oddychać i cieszyć się chwilą.
     Późne lato przyporządkowane jest elementowi ziemi reprezentowanemu przez śledzionę i trzustkę. Aby wzmocnić te organy należy jeść jak najwięcej żywność łagodnie słodką ( nie mylić ze słodyczami) , żółtą, pomarańczową okrągłą jak dynie, marchew, proso, kukurydzę, fasolę szparagową, ziemniaki, groch, morele, ryż, tofu czy kaszę jaglaną. Z minimalną ilością przypraw , pamiętając o naturalnym, pomarańczowym antybiotyku jakim jest kurkuma. Jedzenie proste, o małej ilości składników. 
     Dobrze sprawdzają się też łagodne posty przeprowadzane w tym roku. Trzy dni spożywamy tylko kaszę jaglaną i herbatki ziołowe i wodę. Po tym okresie stopniowo wprowadzamy inne pokarmy. Dobrze działa ześrodkowująco i łatwiej będzie zrobiać Hasta Padangushthasana :) .

" Tajemnicze siły Ziemi stwarzają wilgoć w Niebiosach i żyzną glebę na ziemi; tworzą mięso ciała i brzuch ( śledzionę - trzustkę). tworzą kolory żółty... i dają głosowi zdolność do śpiewu.... tworzą usta ( zmysł smaku) , smak słodki oraz uczucie niepokoju i zmartwienia".
                                                                                                               Klasyk medycyny wewnętrznej


Poniżej przedstawiam mudry na wzmocnienie śledziony i trzustki oraz organów wewnętrznych i punktu na meridianach, aby samodzielnie wykonać sobie akupresurę. polecam przed jogą, zobaczysz jak będziesz śmigać :)

wtorek, 20 września 2016

PÓŹNE LATO w kolorach MARAKESZU ....

     Przygotowując się na chłodniejsze pory roku chłoniemy jeszcze ciepłe dni późnego lata. Dla mnie to dynia, marchew i pomarańczowo turkusowe ponczo. W drodze do Marakeszu, wcześnie rano....






sobota, 17 września 2016

CZY JA DAM RADĘ? czyli JAK ZACZĄĆ ĆWICZYĆ ASTANGA YOGĘ

   Piękna joga wczorajsza za nami. Czułam od początku, że będzie magicznie ale że aż tak? Tego się nie spodziewałam. Grupa kobiet, w różnym wieku, o różnej sprawności. Jedne super rozciągnięte, inne nie . Jedne szczupłe inne mają troszkę ciała. Blondynki, szatynki i rude. Każda inna, każda wspaniała i jedyna w swoim rodzaju. Co się stało podczas tej 1,5 godziny? Nasze energie dostosowały się do siebie i wzrosły. Mocno. Zakończenie, relaksacja, przebierają się iiii ........ włączył się umysł.
    Ja nie wiem czy to dla mnie, ja muszę się zastanowić, ja nie wiem czy dam radę, ja mam zwyrodnienia w kolanach, ja mam dzieci i mąż wyjeżdża, ale ale ale. Obalmy te wymówki .

   Po pierwsze jeśli już coś ciągnęło cię do jogi (tańca, do jakiegoś miejsca itd) to należy temu uczuciu zaufać. Nazywa się to mądrość ciała i intuicja, często całkowite zaprzeczenie zdrowemu rozsądkowi i logice. 
   Po drugie nie da się po jednych zajęciach, po jednym spotkaniu stwierdzić tak to dla mnie, nie to nie dla mnie. Nie wiesz jak, ale dałaś radę, spociłaś się i doskakiwałaś a masz zwyrodnienia w kolanach i kręgosłupie - tu włącza się rozum: wszyscy mówili nie ćwicz! Tylko rehabilitacja, nie wolno ćwiczyć, ale twoje ciało chce ćwiczyć - inaczej byś tu nie była. Aby doświadczyć jogi i stwierdzić czy to lubisz czy nie, czy ci pomaga czy nie należy dać sobie i jej czas. Jest tyle elementów: te pozycje, oddech, nie wiem co po czym się robi, i dlaczego oni tak głośno oddychają, a po co te doskoki, po co mam patrzeć w jeden określony punkt, nie umiem ustać na jednej nodze bo mam ją słabą a ona mi mówi że równowaga to stan umysłu. A więc co mam robić? Daj sobie czas i jodze. Doświadczaj. Praktykuj regularnie jeden lub dwa razy w tygodniu z grupą i codzienne powitanie słońca A lub A i B w domu i obserwuj co się stanie.
    Po trzecie. Zwyrodnienia mamy wszyscy. Jedni mniejsze inni większe, jedni o nich wiedzą inni nie. Zobacz na youtubie moje filmiki z początku roku Joga na kontuzje lędżwi cz 1,2 i 3 a teraz widzisz jak praktykuję z Wami na zajęciach. 


Jak to możliwe? Po kontuzji?  Wyszłam z założenia, że ashtanga w pierwszej serii a od tej zaczynamy nazywa się chikitsa czyli uzdrawiająca. Po tylu tysiącach lat, tyle milionów ludzi ją praktykuje i wszyscy oni się mylą? Nie możliwe. A więc jeśli będę wytrwała to ona mi pomoże. I to prawda. Oczywiście nie od razu pompki, są warianty pozycji aby zrobić je  na tyle na ile potrafimy w tym momencie, ale bezsporny fakt jest taki: jeśli nie zacznę ćwiczyć nic się nie zmieni, lub stan moich zwyrodnień pogorszy się, więc nie mam nic do stracenia. Były kontuzje i to nie na jodze i na jodze, bo np czułam że to moj dzień, tak się mogę posplatać i posplatałam się bez umiaru i potem musiałam się cofnąć, ale nigdy nie przestałam, nawet jak mi trzasnęły lędźwie, zmodyfikowałam,i kilka pozycji robiłam. 

    Po czwarte musisz jeszcze wiedzieć, że zmienia się poziom wibracji Ziemi, czy chcesz czy nie czujesz to. On rośnie a my musimy się dostosować. Czujesz potrzebę zajęcia się ciałem, ćwiczeń, lżejszego jedzenia, przestania picia alkoholu, zmniejszenia ilości branych leków itd. Tak. W ten sposób dostosowujesz swoją wibrację, ona też rośnie. Ciało zaczyna się oczyszczać i nie potrzebujesz do tego żadnych suplementów, wystarczy zacząć jeść lekko, ograniczając alkohol, papierosy i mięso, przetworzone jedzenie i kolorowe napoje. Już wtedy ciało zaczyna w swój naturalny rytm oczyszczać się, a to bywa nieprzyjemne. Nie wystarczy oczyścić układ pokarmowy i wypróżnić się, oczyszczają się organy wewnętrzne , trzeba sobie z tym poradzić i to strawić, oczyszczają się kości i stawy, na końcu komórki twojego ciała. To boli. Przedstawiłam to w skrócie, bo nie musisz tego wiedzieć, wystarczy że będziesz wiedziała, że jest to stan przejściowy i minie, ale musisz mu pomoc jedzeniem i ruchem. Nie odstawiaj też samodzielnie lekarstw które przyjmujesz na stałe ale nie bierz tych bez recepty czy suplementów, ćwicz, jedz, kochaj a samo się zadzieje wszystko.

    Po piąte przeceniamy się zazwyczaj w skali roku ale nie doceniamy jeśli chodzi o okres 10 lat. I to prawda. Ile lat nie ćwiczyłaś? I teraz chcesz ćwiczyć tak jak ci, którzy cały rok lub więcej regularnie ćwiczyli? Nie, no gratuluję punktu widzenia. Na pewno ! Przestań się porównywać z innymi, jak cię boli albo boisz się bo masz coś chore o powiedz to nauczycielowi jogi, na pewno podpowie, skoryguje pozycje lub wytłumaczy. Skończył się czas, stan w kącie i cierp lub boli, nie robię samo przejdzie. Nie wiesz ? Pytaj.

   Po szóste, skoro jeszcze sobie nie ufasz a jeśli masz intuicję a potem wątpliwości to sobie nie ufasz, zaufaj innym. Skończmy z tym wszystkowiedzącym Polakiem. Pytaj i doświadczaj, nie bądź najmądrzejszy.

   Dobrego weekendu, a teraz moje ulubione PS-y:

Ps 1. Kiedyś na jakimś domowym spotkaniu pożaliłam się koleżance ( doktor rehabilitacji) że jak praktykuję zawsze musi mi strzyknąć na połączeniu odcinka piersiowego i lędźwiowego, tak jakby coś musiało mi wejść na miejsce. Ona na to: może masz kręgozmysk, trzeba by zbadać. Nie wiem skąd ta mądrość ze mnie wypłynęła w tamtej chwili ale zapytałam: a co mi to da?Usłyszałam: nic, będziesz po prostu wiedzieć. 
    Nie dziękuję, nie zbadałam, nie potrzebuję tej wiedzy, bo ona stanęła by mi na drodze. Zaczęłabym się prawdopodobnie bać i ćwiczyć mniej intensywnie. Minął rok, w między czasie kontuzja lędźwi, którą sama sobie naprawiłam i po strzelaniu nie ma znaku. Przestało samo.

Ps 2. Obserwuje teraz dwie dziewczyny, jedna miała wątpliwości po pierwszych zajęciach ale zaczęła regularnie dwa razy w tygodniu chodzić na jogę. Jej postępy są niesamowite. Druga przed badaniem kręgosłupa, lędźwie. Także dwa razy w tygodniu regularnie chodzi i ćwiczy, oczywiście na początku bolało, bo ruszyliśmy lędźwie ale po dwóch tygodniach czuje się lepiej i widzę to od 10 lat. Słuchaj swojego ciała, ono zna prawdziwą mądrość.

Wasza zwariowana Joginka






     

środa, 14 września 2016

DIECI NIE CHCĄ ĆWICZYĆ ? CIEKAWE.

   Dlaczego dzieci nie chcą ćwiczyć na w-f czy zajęciach pozalekcyjnych? No ciekawe, ciekawe.
   Pierwsze doświadczenie miałam przez ubiegły rok szkolny. Poprowadziłam jogę dla dzieci. Utworzyła się grupa 8 dzieci, zostało do końca 5 i ta piątka od września zaczęła ponownie. Jak zrobić zajęcia dla dzieci żeby chciało im się ćwiczyć? Jak poprowadzić jogę dla nich kiedy rozpiera je energia? Metoda ewoluowała tak jak i ja przez ten rok.
     Musiałam uwolnić się od ograniczeń jakie sama na siebie nałożyłam w kwestii co to jest joga. Czy joga to tylko trwanie w pozycji w ciszy i spokoju? Napewno nie, bo ashtanga yoga którą kocham i prowadzę temu przeczy. Ale to nie dla dzieci, będzie nudne i za trudne! Ale ruch, jak ruch to ćwiczenia koordynacyjno - wytrzymałościowe. Wszelkie podskoki, przekładanki, wyskoki, bieganie, na czworakach, kraby. To poprzeplatamy to z pozycjami jogi, ale każdemu coś sprawia trudność i najchętniej tego unika. Dzieci też.  Prowadzenie ćwiczeń w formie zabawy  i fakt że każdemu coś nie leżało okazało się rozwiązaniem a przy okazji pokazało dzieciom, że wszyscy jesteśmy tacy sami.
    Przestałam planować i wytyczać cele a zaczęłam płynąć z gtupą z ich energią.  Zaczęłam ich słuchać i robić to na co miały ochotę przeplatając z pozycjami jogi i ćwiczeniami, ktore lubili mniej, lub wcale.
     I tak mamy super zajęcia z super dziećmi, których nie trzeba zachęcać ani zmuszać  Dlaczego?

1. Zajęcia są ciekawe dla dzieci.
2. Pani ćwiczy z dziećmi.  Pewne rzeczy jak przewroty w przód i wstanie czy kraby stanowiły wyzwanie, ale się nie podałam . Dzieciom się to bardzo podoba a jak pani zrobi to i one chętniej ćwiczą.
3. Czy będą piłki.  Tak od razu! I wplatam ćwiczenia wytrzymałościowe bez konkurowania a dla zabawy.
4. Pozycje jogi są trudne i nudne? Zróbmy je w parach , grupowo lub na piłkach.
5. Jak najwięcej zabawy, zawsze i wszędzie.  Wszystkie ćwiczenia można zrobić w zabawie.
6. Bez wymuszania i presji.

Nasza joga to i hamaki, pozycje na macie, ćwiczenia koordynacyjno wytrzymałościowe, akrobatyka i gimnastyka korekcyjna. Dla siły, elastyczności i wytrzymałości, a najpiękniejsze jest uczestniczyć w nich i chłonąć dziecięcą radość i entuzjazm. Udziela się, uwierzcie. Już wiem co to znaczy poczuć w sobie zachwyt i pasję dziecka, już wiem jak to jest patrzeć na świat oczami dziecka.

I na zakończenie życzę wszystkim abyście stali się ruchem, nie ważne co cwiczysz, czy tylko idziesz.  Poczuj to. Stań się ruchem a okaże się, że to nie ćwiczenia i ruch męczą.  Męczy myślenie i zamartwianie się swoimi wymysłami. Przestań się męczyć a zacznij bawić.

Ps.1 Moje młodsze dziecko nie chce na żadne zajęcia pozalekcyjne ruchowe. Siatka nie, basen nie, tańce nie. Ona chodzi do mamusi i to wystarczy. Próby wymuszenia nie odniosły rezultatu bo i płacze i awantury. Ja tego nie chcę. Poszłam po rozum i poddałam się.  Przypomniało mi się niczego nie wymuszaj. Po kilku dniach moje ciało dopominało się o cardio. Czyli tańce, bieganie. Poprosiłam męża, chodźmy na szybki marsz. Zwariowałas, w taki upał, ale poszliśmy . Iga obok nas na rowerze. Zaczęliśmy naprzemiennie biec i szybko maszerować . Po pewnej chwili mała biegnie koło roweru. Efekt tego magicznego momentu? Biegłam dłuższe odcinki dzięki dopingowi mojego męża. Nasze "leniwe" dziecko nie jest leniwe, samo idzie jutro z nami maszerować i biegać. Robimy to wspólnie.  Nasz stary pies zwariował i chce dołączyć pomimo problemów ze stawami. I zrobimy to. Bo nie chodzi o prędkość, nie chodzi o długość chodzi o radość i pasję.  Jak widać jest to zaraźliwe 😉.
Ps 2. Właśnie się dowiedziałam, że to co robię i jak ćwiczę z dziećmi i dorosłymi nazywa się integracja sensoryczna. Fajnie, a więc to tak 😂.
















sobota, 10 września 2016

SEKRETY CIAŁA - pożywienie

    Aby me i twe ciało, się w całość poskładało wystarczy zacząć go słuchać i najważniejsze słyszeć. Pozwalam sobie dzielić się z Wami swoimi doświadczeniami i mądrością, ponieważ powstała ona na przestrzeni 20 lat studiowania wiedzy i doświadczania jej na sobie.
   Me ciało doświadczyło boreliozy z całą gamą objawów i alergii na pszenicę, która nasiliła więcej alergii. Doszło Hachimoto, zaburzenia wielonarządowe i potworna sztywność ciała. Było jadzenie jarskie, wszelkie możliwe diety, bo zanim postawiono diagnozę zawsze było mnie więcej.  Weszło  jedzenie wg. tradycyjnej medycyny chińskiej, pięciu przemian, leczenie dietą.  Joga i ajurweda. Wszystko pomagało - na jakiś czas. Dlaczego? Bo traktowane było jako dieta, z założenia coś czasowego, wymagającego wyrzeczeń.  Jestem wolnym, suwerennym człowiekiem, zabranianie mi czegokolwiek działa wręcz odwrotnie. Ale w miarę jak poszerzała się moja świadomość doszło do mnie, że to tylko nazwy, etykiety. Mają takie znaczenie jakie ja im nadam.
     Doszła świadomość uczuć i emocji. Obserwacja siebie doprowadziła mnie do spostrzeżenia, że przeważnie napady głodu nie są moje. A więc czyje? Innych, otaczających mnie osób, których uczucia i emocje chłonę jak gąbka.  Nadal często  czuję głód a równocześnie nie chce mi sie jeść.  Jest to możliwe.  Zadaję wtedy pytanie czy ja faktycznie chcę to zjeść? Czy moje ciało tego potrzebuje? Czasami ulegam ale coraz częściej nie.

Kilka głównych zasad  i doświadczeń:

1. Nie musisz jeść 5 posiłków dziennie i ćwiczyć jak oszalała aby podkręcić metabolizm. Zadaj sobie pytanie czy zawsze będziesz tak ćwiczyła, bo jeśli nie to metabolizm spadnie po jakimś czasie. Ja najlepiej się czuję jedząc 2 razy dziennie.  Późne śniadanie i obiadokolację. Jako przekąskę na wieczór uwielbiam zupę krem. I to jest trzeci posiłek.
2. Zacznij słyszeć czego potrzebuje twoje ciało, nie umysł i wyuczone diety. Jedz spokojnie i powoli, dokładnie żując. Mniej przyprawiaj i ciesz się smakami i jedzeniem.
3. Jedz bez poczucia winy z radością.  Ciesz się jedzeniem, pytanie czy to potrafisz?
4. Kawa. Wiele napisano i zrobiono badania, że dwie dziennie pomagają . Pytanie dlaczego lekarze medycyny tybetanskiej i chińskiej każą odstawić? Nauczyciele duchowi też.  Kocham smak kawy, ale pijąc ją od czasu do czasu czuję się znacznie lepiej.
5. Pij wodę, bardzo ciepłą nawet w upały. Do butelki wypełnionej do połowy wodą o temp pokojowej dolewam wrzątku.  I taką wodę powinniśmy pić.
6. Ciało potrzebuje pożywienia, lekkostrawnego , wartościowego. I naprawdę w małych ilościach.  Czego doświadczasz jedząc lekko, zawsze na ciepło i mniej? Spokojnego umysłu. Bez natłoku myśli i chaosu w głowie.
7. Dużo warzyw. Nie w postaci sałatek a najlepiej zup kremów. Zawsze na ciepło.  Łatwo przyswajalne, bardzo lekkostrawne. Odciążą wątrobę, trzustkę i śledzionę . Poprawią krążenie, zmniejszą ilość flegmy i śluzu.
8. Zamiast mięs i kiełbas wybieraj ryby.
9. Węglowodany i białka spożywaj w osobnych posiłkach.
10. Pamiętaj że owoce to też cukier i niestety alkohol też.
11. Pobaw się w obserwatora po czym czujesz się lekko . I uwaga cofnij się przynajmniej 1 dzień wstecz. A potem zadaj sobie pytanie czy naprawdę potrzebujesz czuć się ciężko i źle? Do czego potrzebne ci to doświadczenie i ile razy jeszcze masz zamiar je powtórzyć?
12. Ty dokonujesz wyboru.
13. I najważniejsze- naucz się kochać i akceptować swoje ciało takim jakim jest. Nie jak schudniesz, nie jak osiągniesz coś tam. Już teraz, takie jakie jest. Gwarantuję, że schudnięcie i zdrowie pojawią się szybciej i jako efekt niezamierzony, uboczny.

Mądrość nastolatki:
Znalazłam puszkę z energetykiem wypitym do połowy.  Zapytałam dlaczego? Ja tego nie piję, mąż też nie. Drugi raz sytuacja. Kiedy się uspokoiłam usłyszałam, bo pomyślałam że ten energetyk to tak jak wino dla ciebie, pijesz sporadycznie ale jednak. Więc jest ok. Ale jak wypiłam do połowy to stwierdziłam, że jednak ja tak nie chcę , że mogę wybrać.  I miała rację.  Zrobiło mi się głupio i nie przez wino, ale przez kawę . Nie chcę jej pić a jednak się łamię. Przecież mogę dokonać wyboru !

Świadomych wyborów.  Smacznego z zupą krem z dynii z mleczkiem kokosowym i chili.  Rewelacja !



środa, 7 września 2016

WCIĄGNIJ INNYCH W SWÓJ SPOKÓJ czyli nowy rok szkolny rozpoczęty

   Wróciłam z wakacji i zaraz rozpoczęcie roku. To były dwa tygodnie bez dwóch pannic ( 8 i 14 lat) ale za to z mężem. Fajne doświadczenie i stęsknieni wszyscy siebie nawzajem. Pierwsze co oczywiście wg starych zasad organizacja! Agnieszka działa.  To, to, o której, kto jak jedzie, jakie zajęcia pozalekcyjne, ruch, ruch, działanie.  Po połowie dnia moje dzieci nie wytrzymały: Matka ! Ogarnij się, wróciłaś i szalejesz. My nie chcemy.
    Usiadłam na tarasie tak jak dzisiaj z robótką na szydełku i poczułam ten chaos, bieg i pęd , który sama stworzyłam. No tak stare przekonanie zaatakowało : wrzesień taki już jest. Otóż nie! Podjęłam decyzję, że mój teraz taki nie będzie.  Będzie spokojny a wszystko samo się poukłada i zorganizuje w sposób najlepszy dla wszystkich.  I tak zaczęłam.  Działać bez wymuszenia, bardziej słuchać niż mówić.  Mówić po czasie nie od razu co na języku.  Nie działać jak nie trzeba. Spokój. Zajęcia pozalekcyjne- niekoniecznie, jeśli chcą i jakie chcą.
     Najtrudniej jest po wizytach w dużych skupiskach ludzi, po zebraniach czy zakupach w galeriach. Pamiętajmy, że każdy człowiek z przeciętną świadomością oddziaływuje na 9 m2 ( metry kwadratowe), a z rozszerzoną na większej powierzchni.  I co to znaczy dla Ciebie? Znaczy, że to co czujesz i jak się czujesz wcale nie musi być twoje i w większości nie jest. Po to potrzebne są nam chwile samotności, codziennie. Wieczorem kiedy wszyscy śpią lub są w swoich pokojach popołudniu.  Może rano kiedy jeszcze nie wstali albo już wyjechali a ty jeszcze masz chwilkę.  Napewno znajdziesz pół godziny, nawet po pracy zanim odbierzesz dzieci. Idź do parku, usiądź na ławce, patrz na zieleń  i oddychaj. Uwalniaj te emocje i uczucia, które nie są twoje. Składaj się poprzez akceptowanie siebie , każdego elementu i fragmentu, każdego zachowania.  To zaprocentuje twoim spokojem, którym będziesz oddziaływać na innych a życie stanie się prostsze i spokojniejsze. Nie jesteś taka zła, niezorganizowana , sztywna jak myślisz.
 
Ps 1. Dzieciom nic się nie stanie jak odbierzesz je pół godziny później i nic się nie stanie jak zjedzą zupę z mrożonki lub kanapki na obiad. Spokojniejsza i zadowolona mama jest ważniejsza .
Ps 2. Bałagan nie jest taki straszny a ty już nie startujesz w konkursie " Najlepsza Matka i Żona " czytaj umęczona, bez czasu dla siebie, poświęcająca się i co tam ci jeszcze do głowy wlezie. Wystarczy ci bycie sobą.  Nie musisz mieć posprzątane na błysk, wystarczająco dobrze jak się nie narobisz też Cię zadowala.
Ps 3. A oto koc i poduchy, które robię na szydełku z pięknej alpaki w kolorze gorzkiej czekolady i ciepłego beżu ze złotą nitką . Napełniam go spokojem i miłością ze szczyptą radości i zdrowego egoizmu.

Dobrego dnia





środa, 10 sierpnia 2016

ZŁOTA KLATKA - otworzyć się na ludzi

Zapętliłam się. Pogubiłam. Dzieci, dom, praca, nie ma mnie. Albo drugie: przeprowadziliśmy się  miasta na wieś, a mnie brakuje gwaru, ludzi, miasta. Mąż chciałby mnie zamknąć w domu dla siebie.
   Znam to doświadczenie. Po latach intensywnej pracy, kiedy to moje dzieci wychowywały się wręcz w mojej pracy, najpierw ją drastycznie zmniejszyłam a potem przeniosłam do domu. Żadna z opcji nie była właściwa, ze skrajności w skrajność. Jak  prowadziłam zajęcia w mieście moje młodsze dziecko było non stop za mną.  Mój mąż spóźniał się coraz bardziej i bardziej, aż w końcu w ogóle nie dojeżdżał  bo ważne spotkanie, bo korki.  Miarka się przebrała kiedy skończył wcześniej pracę, zjechał do domu i nie pomyślał nawet gdzie jest dziecko.  Sytuacja powtórzyła się wiele razy. Ale heroiczna matka sobie radzi, przeniosłam pracę do domu.
   Powoli gubiłam siebie dbając o dzieci i dom. Robiłam wszystko.  Byłam kierowcą, nauczycielką, sprzątaczką, zaopatrzeniowcem, psychologiem, kucharką, instruktorem jogi i terapii ruchem, coaching i trenerem rozwoju osobistego, opiekunką zwierząt i co tam jeszcze sobie wymyślisz.  Chciałam odmalować pokój to malowana bo mąż nie lubił. Im bardziej dom był wysprzątany tym większe słowa krytyki .
 
     Najpierw pojawił się mój bunt i poczucie krzywdy.  Znacie to uczucie ,ale to nie działa. A więc depresja i wieczny smutek. Czasami awantura. No więc on jest temu winny. Przy takiej postawie każdy facet spieprza jak najdalej. Jak to zmienić? Złość na przemian z załamaniem. Nie miało to najmniejszego sensu. Szkodziłam sobie, swojemu zdrowiu i moim najbliższym bo wszyscy byliśmy tą sytuacją zmęczeni . Niestety tylko ja mogłam to zmienić, tylko ja miałam klucz tylko nie wiedziałam gdzie on jest i jak wygląda.

     Ciężko było przyznać samej przed sobą, że to moje, że to ja wykreowałam tą sytuację.  Fakt nieświadomie, ale nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności i tak samo jest ze świadomością. Doszło obwinianie siebie jaka ja głupia, dałam się wykorzystywać.  Dałam się zamknąć w złotej klatce a takie wykształcenie , takie stanowiska, jeszcze w perspektywie miałam wyprowadzkę na głuchą, dziką wieś. Równia pochyła.
   Proces zmiany nie był łatwy i przyjemny, ale też ja jako przedstawicielka gatunku super manipulaczy, to nie ja, to oni są winni , do upartych należę. Dorobię ideologię aby potwierdzić słuszność swojej tezy. No cóż taka karma narodowa. Ale jednak zmiany nastąpiły.

Co zrobić?
1. Choćby nie wiem jak bolało zmierzyć się z tym, że to ty wykreowałaś, stworzyłaś tą, swoją sytuację. Oczywiście możesz bawić się w procesy psychologiczne zaprzeczenia, odrzucenia, wyparcia, tłumienia, udawania że wszystko jest w porządku, tylko jakoś brak radości, oczy smutne, drink wieczorem na rozluźnienie itd. Działanie z nieświadomości.  Tylko raz jeszcze powtarzam, brak świadomości nie zwalnia z odpowiedzialności i efektów twoich działań lub zaniechań ( brak działania).  Rodzina, mąż, dzieci to tylko pole na którym rozgrywa się ta gra - twoje życie.  Są tylko aktorami podążającymi za ruchem energii.  A uruchamiasz ją ty swoimi uczuciami. Z czego działasz? Z miłości i spokoju czy złości i frustracji?

2. Człowiek stanowi zlepek przekonań, które dobrze zagnieździły się w nim, najczęściej w podświadomości.  Przekonania, wzorce i schematy zachowań.  Od dziecka byliśmy nimi karmieni, co mówili i jak zachowywali się rodzice, matka, ojciec, nauczyciele, rodzina, sąsiedzi, ksiądz, tv itd. Dodatkowe sporo przekonań zostało z poprzednich wcieleń.  Być może to za dużo dla Ciebie  bo z tego życia masz ich sporo. Dla zainteresowanych wygooglać proszę wyparcie przez Kościół katolicki reinkarnacji.  Poczytajcie o cesarzu Justynianie i jego małżonce.
   No więc czas rozpocząć proces uświadamiania sobie własnych potrzeb i przekonań. Przykład: poczucie winy, że idę na jogę, ćwiczenia bo dzieci i mąż dom, i jeszcze mam prasowanie i okna brudne i co tam jeszcze wymyślisz.

- uświadom sobie co czujesz. np: mam poczucie winy.
- chcesz to pobaw się w skąd? Ale nie ma potrzeby usprawiedliwiania się.  Mam to mam i już.
- jakie masz przekonania do roli matki, żony i kobiety w rodzinie? Jaka ona powinna być twoim zdaniem?
Co mówiła ci mama i inni?
Czy w głębi serca zgadzasz się z tym?
Czy to prawda?

Jeśli zmienisz siebie, uświadomisz sobie swoje potrzeby to daj sobie prawo do ich zaspokojenia.  Czego uczysz swoje dzieci?  Jaki dajesz im przykład? Dziewczynom, że bycie kobietą to orka? Poświęcenie dla innych kosztem wlasnych potrzeb na rzecz świętej, ale sfrustrowanej, wiecznie niezadowolonej, nie zrealizowanej kobiety? Proszę Cię  !!!
A dla chłopców? Że kobieta wszystko za nich zrobi? Kogo ty wychowujesz i dla kogo?  Kto zechce być z nimi w przyszłości? Gospodyni?  A partner? Matka robiła za niego a teraz ty, bo taka jest rola kobiety? Bo on pracuje? Litości.  A ty co? Nic, pogrążasz się w smutku, niezadowoleniu, bo taka rola kobiety itd.

KOBIETO!!! OBUDŹ SIĘ! To kobieta transformuje mężczyznę, ale najpierw musi poukładać siebie.  Do dzieła!
Wyjdź ze złotej klatki, zajmij się sobą.  Pokaż jaka to frajda być w związku ze spełnioną kobietą, taką która nie potrzebuje opierać się na mężczyźnie ani na nikim, jest samowystarczalna co nie znaczy, że głupia i robi za innych . Ma potrzeby i zaspokaja je .

Jak to zrobić?
Przestań szukać wymówek. Weź głęboki wdech, poczuj i pozwól sobie zająć się sobą, zaspokajaj swoje potrzeby, realizuj swoje pasje.

Ps. Pamiętaj, że nie tylko ty ale każdy człowiek to zlepek swoich przekonań i schematów, czyli oprócz swoich masz jeszcze jego i dzieci? Tak, ale dobieramy się w pary, rodziny, rody na zasadzie podobieństw. Nie wszystkie ale sporo przekonań macie wspólnych.  Np. Twój wzorzec matki i żony  i jego. Jak on dokłada ci swoje na ten sam temat, szybciej nastąpi wybuch  i zmiana. Ty się zmieniasz, zmienia się on. Fajne co? Ty rozwalisz stary wzorzec kobiety histeryczki, będziesz oazą spokoju i zadowolenia, jemu legnie stary schemat w gruzach.

Ps 2. Czy to znaczy, że zapanuje powszechny spokój, miłość i wszyscy będą jedli sobie z dziubków?
A czy tego chcesz? Sory, ale tak w ogóle bez emocji i dramatów to jest strasznie nudno. Pamiętaj, że  stare przekonania i zachowania lubią wracać.  Do ciebie i do innych. Więc czasami musisz się wydrzeć i przywołać siebie lub ich do równowagi. Masz potrzebę bycia emocjonalną? Bądź, ale nie dramatyczną.  Dokonaj wyboru. Podrzyj się, podrzyj ale jak aktorka. Odegraj scenę i wróć do siebie i swojego spokoju.

Ps 3. Czy w mieście czy na wsi i tak dałaś się zamknąć w złotej klatce.  To taka iluzja tłumu, wychodzę do sklepu, wszystkich znam . Niezła bajka. Udowadniasz sobie, że jednak nie prawda. Bo wychodzę do ludzi. A na wsi nie możesz? Są sklepy, sąsiedzi? Dziękuj, że się wyprowadzilaś . Masz okazję przestać siebie oszukiwać. Stanąć twarzą w twarz z prawdą.

Ps 4. Jak mój mąż teraz odkurza to wiem, że nie dlatego , że jest brudno i nie zawsze dlatego, że chce żeby było czysto. Rozróżniam kiedy sprząta bo chce i z przyjemnością, a kiedy odreagowuje, a jak to nazywa to jego sprawa.

Ps 5. Życie jest grą! A energia podąża za ruchem, także gry. Więc baw się z najbliższymi w ich gry jeśli na prawdę są oporni. Po co tłumaczyć skoro po 5 słowach wyłączają się na odbiór.  Po co prosić ? Podejmij grę  i rób to co oni. Dostaną szału na początku.  Ja dostałam jeszcze miano Szalona, bo jeszcze oprócz tego, że grałam to się dobrze przy tm bawiłam. Widziałam na facebooku ojca, około 40 - 50 lat. Zrobił sobie zdjęcie ubrany jak jego córka, wiecie, za krótkie spodenki, wypięty biust, wydęte usta a obok jej zdjęcie w takiej samej pozie. Opublikował. Petarda. To działa.

Ps 6. Żyj w prawdzie w stosunku do siebie! Jeśli inni nie potrafią  graj, manipuluj jesteś usprawiedliwiona. Pod warunkiem, że jesteś w prawdzie ze sobą! Życie i tak nałoży korektę jeśli zrobisz błąd. Zaspokajaj swoje potrzeby, chcesz czułości ale partner jakoś nie za bardzo? Idź na masaż do mężczyzny masażysty.

Ps 7. Codziennie, nie ważne kiedy ale CODZIENNIE znajdź czas tylko dla siebie.  Wieczorem czy rano. To czas kiedy składasz siebie i trenujesz pełną akceptację siebie.  Nie myślisz, jesteś ze sobą.  Ja rano piję kawę w szlafroku i robię na drutach na tarasie lub w salonie. Wieczorem przed snem też jestem ze sobą. Otwieram ksiażkę tam gdzie się otworzy i staram się poczuć to w sobie.


Uwielbiam ostatnio płytę Bovskiej. Gorąco polecam dla wszystkich świadomych kobiet i ich świadomych, spełnionych partnerów, którzy chcą być z kobietą a nie potrzebują jej do składania  gatek, bo potrafią zrobić to sami, a czasami jeszcze złożą bieliznę swojej partnerce :). 


Całą płyta jest świetna :)

Proces twórczy- proces życia

    Jestem artystką, twórcą, tak jak Wy! Już słyszę od tych, którzy mnie znają, ale Ty zawsze byłaś uzdolniona.  Nie. Ja zawsze nie widziałam ograniczeń. Jeśli trzeba było nauczyłam się robić plakaty i bannery na komputerze, trzeba i chcę to maluję. Nie ma dla mnie ograniczeń.  Uczę się metodą prób, doświadczam. Chcę to słucham rad ale najczęściej tak jak większość: Nie słucham.  

    Teraz opiszę mój proces tworzenia i przekładam go na codzienne doświadczanie życia.  Raz szybciej raz wolniej ale jednak 😁.

1. Przestaję próbować cokolwiek rozumieć.  I to co czytam i oglądam i to co wydarza się mnie lub moim bliskim. Zamiast tego stwierdzam, że to coś jest i otwieram się na to. Nie rozumiem i jest dobrze. Zazwyczaj czytam dalej bo we właściwym czasie doświadczę tego. Takie jest moje zdanie a czasami przestaję czytać i przechodzę na doświadczanie chwili obecnej. 
2. Jestem obecna tu i teraz i jestem wielowymiarowa. Wiem, że to popularne stwierdzenia ostatnimi czasy ale też widzę jak niewielu z Was jest faktycznie obecnych tu i teraz o wielowymiarowosci nie wspominam 😉.  Większość zamartwia się tym co będzie albo rozpamiętuje co było. Sprawdzam teorię w praktyce i jak tylko wybiegam w przód lub w tył przywołuję się do porządku.  Wszystko było dobrze na daną chwilę a przyszłości jeszcze nie ma więc po co się martwić?
3. A więc tworzę każdego dnia. Albo czuję w środku, że dzisiaj i to w najbliższym czasie chcę jechać czy to do hurtowni wełny czy do hurtowni tkanin lub przeglądam w internecie.Jeśli nie jesteśmy obecni tu i teraz i skupieni na tej chwili to nie ma miejsca na czucie, na intuicję, na tworzenie. Zawalony umysł i chaos związanych z tym emocji powodują, że nie słyszysz głosu swojej duszy, swojej pasji, swojej ukrytej artystki. A więc jeśli mam jechać to jadę. Poczułam raz chęć pocwiczenia jogi w hamakach.  Tak chciałam sobie polatać.  Oczywiście stare nawyki weszły.  Po co teraz.  Zrób popołudniu zajęcia dla ludzi na hamakach. No dobra poczekam. I co? I nic. Dosłownie , a dokładniej zaczęło padać  i nici z hamaków bo są na dworze. A więc tu i teraz.  Nie potem, nie jutro, nie popołudniu. 
4. Poddaję się i nie wymuszamam efektów końcowych.   W większości noszę projekt w sobie, albo w postaci kolorów albo kształt lub czucie jak płaszcz lub sukienka, ale pozwalam sobie płynąć.  Tak było i w tym przypadku.  
    Poczułam w sobie Marakesz z tym pięknym turkusem i pomarańczą.  Turkus jaskrawy, wyraźny.  W rozmowie z koleżanką, ona dodała: No, i ten przygaszony pomarańcz.  I z tymi kolorami jechałam do hurtowni.  Ale będąc na miejscu, po wyszukaniu turkusu i pomarańczu zachciało mi się koloru gorzkiej czekolady  w połączeniu z beżem ze złotą nitką.  A więc kupiłam. 
    Nie wymuszam, nie planuję.  I tak pomarańczowo  turkusowe prostokąty dziergam kilka dni. Jaki wzór? Jaki mi przyjdzie do głowy, jaki zobaczę.  Czasami pruję i robię jeszcze raz , metodą prób ale najczęściej to co wychodzi przechodzi moje oczekiwania. W tym czasie tworzę kolorowe rozetki na szydełku do innego projektu, noszę już w sobie czekoladowo- beżowy koc i czerwony płaszcz ponczo. Oczywiście zajmuję się domem, dziećmi i mężem.  Piszę . Żyję. Płacę rachunki i pielęgnuję ogród.  Ćwiczę i prowadzę zajęcia.  Odpoczywam i maluję paznokcie 😊. 
    No więc dziergam te turkusy z pomarańczą i zadaję sobie pytanie: co z tego będzie? Ponczo czy koc? Uświadamiam sobie, że czas dokonać wyboru. I zostawiam tą myśl. Nie myślę non stop co mam zrobić. Co to będzie?  Skupiam się na tym co robię teraz. Dziergam? To liczę oczka . Rozładowuję zmywarkę to układam talerze i kubki.  Po prostu. Samo przyjdzie.
   I co? I za dwa dni zobaczyłam sweterek do poprucia i w tym momencie już wiedziałam.  To będzie pomarańczowo turkusowy jesienny sweter. Prostokąty same zaczęły się układać a ja je zszywam.  Poddaję się chwili, pozwalam żeby się działo. 
Niczemu się nie przeciwstawiam. Jeden kwadrat krótszy? Dzianina się dopasowuje a zresztą jakie to ma znaczenie.

Niczemu się nie przeciwstawiam. 
Z niczym nie walczę!
Niczego się nie trzymam.

Ps. Także w życiu. Przestań rozumieć zacznij czuć. 

Mądrość jest nauką odczuwania, wiedza jest nabyta. Wiedza dzieli, rozdrabnia, porównuje, analizuje, ocenia. Mądrość dąży do połączenia, syntezuje, harmonijnie współdziała . Wiedza rożnicuje, mądrość łączy.  Mądrość to synteza przeciwieństw pozornie niemożliwych do połączenia. Przykład z życia. 
    Moja starsza córka.  3 z angielskiego.  Co tydzień prywatne lekcje a efektów nie widać.  Aż tu dwa miesiące temu wybucha fascynacja zespołem 5 Second of summer.  Non stop słucha muzyki, portale społecznościowe.  Czyta . Zespół. Mało co schodzi do nas.  No więc my rodzice wg. starych zasad. Ściągamy ją do nas, wyszukujemy co zrobić żeby ją odciągnąć od telefonu. Bo to zło.  Otóż w ciągu 2 miesięcy dokonała takiego postępu w języku angielskim łącznie ze swobodą mówienia. I nie mam zamiaru jej odpytywać tak jak robią to starej daty nauczyciele bo ja to widzę.  To się dzieje.  I sama zaczęła pomagać w domu i chce spędzać z nami czas. Bo zaakceptowalismy, że telefon i portale społecznościowe są.  Ani dobre ani złe, zależy do czego się je wykorzystuje. Angielski stał się potrzebny? To się nauczyła.  Sama.

Efekt końcowy  pokaż

środa, 3 sierpnia 2016

Odzyskać swoje Ziemskie Królestwo

     Dzieje się w przestrzeni oj dzieje. Wczoraj nów księżyca, dzisiaj i 11.08 szczyty zaburzeń pola geomagnetycznego a więc emocje, emocje, emocje na wodzy.
     Wydarzajace się sytuacje i czynniki zewnętrzne pokażą sedno zniewolenia duszy czyli gdzie i komu oddaliśmy  naszą duchową i życiową przestrzeń na ziemi.
    Pamiętając, że wszystko jest względne ściągnijmy emocje i wybuchy. Czas zakończyć punkt świadomości jestem ofiarą i oddawanie mocy innym. Wsłuchaj się w przestrzeń serca i jego mądrość i zobacz z szerszej perspektywy czy to twoje energie? Czy to twoje programy i schematy zachowań?
   Afera. Nie daję się wciągnąć.  Chwila zastanowienia i poczucia sytuacji. M0je to czy nie. Uspokajam się oczywiście skupiając się na sercu nie głowie i widzę szerszą perspektywę mojego trudnego zdarzenia. Perspektywę mojego indywidualnego życia, Perspektywę pokoleniom i społeczno - kulturową.  A więc oczyszczenie schematu na płaszczyźnie świadomości zbiorowej. Fajnie.
    Bo ja już dłużej nie walczę, już się nie wysilam  i już nie próbuję zrozumieć. Decyduję co jest moje i tylko to jest moje a gęstym, lepkim, obcym energiom  (= schematom, działaniom i sytuacjami) dziękuję.

Ps. Popatrzcie jak artystka e mnie się rozwija  napewno już efekcie jaka była kolejność wzorów  😁.


Co takiego jest w spódnicy ?

     Wiele z nas zapomniało o tym atrybucie kobiecości, jakim jest .... spódnica. Dlaczego? Przyczyny są tak różne jak każda z nas, ale spora część z nas robi to dla wygody.
     Wiesz, biegam wokół dzieciaków, a to ten coś chce a to tamten, zakupy, wsiadanie i wysiadanie z samochodu, jeszcze praca, odebrać dzieci ze szkoły i dom, wiecznie coś. Jest mi po prostu wygodniej w spodniach. Rozumiem, bo sama tego doświadczyłam, Wysprzątany dom i tak wiecznie według mojego męża brudny, obiadki, zajęcia poza lekcyjne, matka, żona, sprzątaczka, kierowca, zaopatrzeniowiec, lekarz, pielęgniarka itd. Wieczorami padałam ze zmęczenia, rano nie miałam siły nie tylko się umalować ale i umyć. Nie było w tym kobiety ani kobiecości była utyrana wyrobnica, niewolnica, nazwij sobie jak chcesz. Dół, depresja, a tu wieczorem stań się jeszcze boginią seksu jak zapomniałaś jak wygląda depilator. Zapomniałam o własnych potrzebach, o potrzebie bycia kobietą, o potrzebie bliskości, która nie polega na ustalaniu kto co robi w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością jaką jest dom, o potrzebie kochania się i swojego ciała, o potrzebie wypoczynku, o wielu innych potrzebach. Często nie chcemy widzieć swoich potrzeb udając, że wszystko jest w porządku tylko alkohol wieczorem, antydepresanty i inne rzeczy aby zagłuszyć wołanie swojej duszy i ciała.
    Zmiany na wielu polach najlepiej zaczynać małą łyżką pamiętając, że oznacza ona zmiany dla wszystkich domowników, oznacza wyjście ze swojego małego światka dla wszystkich, którzy z Tobą żyją. To nic, że ten światek nie daje poczucia zadowolenia i spełnienia, ale jest bezpieczny. Więc będą stawiać opór i się bronić. Ty też a dokładnie twój umysł i ego. Jeśli ja dałam radę to Ty też dasz, czas tylko wziąć głęboki oddech i pozwolić sobie na zmiany. Stać się świadomą włąsnych potrzeb, ograniczeń i przekonań.
     Czy spódnica mi w tym pomoże? Tak! Czy kobiecość to spódnica? No pewnie, że nie! Ale jest w spódnicach jakaś tajemnica. Ubierając spódnicę musisz zwolnić ( chociaż widziałam biegające w szpilkach, ale czegóż to nie zrobi człowiek aby sobie dowalić, dorobi ideologię a nawet zawody :) ), zmieni się twój sposób poruszania. Nie usiądziesz jak babochłop. Zacznij ubierać ją popołudniu w domu i w wolne dni. Zwiewne, im dłuższe tym lepsze. Poczuj swoją zwiewność, ruch bioder i nogi za nogą. Poczuj swoją zmysłowość i kobiecość podczas codziennych czynności. Ubierz koronkową bieliznę a bawełnę zostaw dzieciom i uparciuchom, które bawi bycie Kopciuszkiem przez całe życie. Ja idę na bal, codzienny bal przez życie a teraz na rolki. Jeszcze nie jechałam na rolkach w spódnicy, no coż zawsze jest ten pierwszy raz :).

P.S. Tydzień temu gotowałam. Niby lubię a tu czuję złość.  Smalec z fasoli i kaszy gryczanej. Generalnie pycha, tylko po co 8 słoików? Wystarczyłyby nam 2. Wchodzi moja 8 letnia córka i pyta:
- Co robisz?
- Gotuję - odpowiadam
- Aha, ale co?
- Smalec z fasoli i kaszy gryczanej - odpowiadam dumna, bo urobiona matka polka to powód do dumy no nie?
- A po co się tyle narobić skoro można kupić? - ona mi odpowiada

Dziękuję. Usiadłam i zdałam sobie sprawę, że stary wzorzec narobionej kuchty po kryjomu ponownie mnie zaatakował. W spódnicy :). Uświadomione = uzdrowione. Dziękuję. Następnego dnia rano pytam starszą córkę:
- Co mam zrobić dzisiaj na obiad?
- Nic - słyszę odpowiedź
Uświadamiam sobie, że znowu zaczynam, zamiast brać się do działania tego co sobie zaplanowałam znowu gary. No nie! Więc obiadu nie zrobiłam zatopiona w komputerze, artykułach i filmach. Około 16.00 słyszę starszą córkę:
- Co na obiad?
- Nic, tak jak chciałaś - odpowiadam
- Ale ja żartowałam - odpowiada
- Trudno, potraktowałam to poważnie- na to ja niezrażona, spokojna dalej w swoich papierach
Zrobiła sobie naleśniki. Można? Można

A oto ja w moich spódnicach:



poniedziałek, 25 lipca 2016

Kolejny poniedziałek

       Zaczynam nowy dzień. Najpierw kawka z mlekiem migdałowym i miodem. Mniam. Co ja dzisiaj zrobię? Piszę na brudno artykuł do Przewodnika Duchowego na Facebook, ale ciało chce czegoś dla siebie. Wiadomo, że będzie to joga. Na macie mi się teraz nie chce, to może hamak? Tak pofruwam sobie w powietrzu.
         Dlaczego ? Co jest innego w mojej jodze niż w innych, czym się różnią? Nie wiem. Wiem, że po mojej jodze i nie ważne czy w powietrzu czy na macie (ashtanga w wersji kobiecej lub męskiej ) czuję się rewelacyjnie i lekko. Rozprężona, lekko zmęczona, leniwie reagująca, albo i nie, potargana, z rumieńcami na policzkach, cudnie. Po prostu czuję się cudnie .
        A po jodze wskakuję do basenu w ubraniu. Dlaczego? A dlaczego nie? Dla doświadczenia spontaniczności i radości. Dobrego dnia.


wtorek, 19 lipca 2016

Kiszone buraki czyli zakwas z buraków. Mniam

 


     Kieszenie jest jedną z tradycyjnych i naturalnych metod konserwowania żywności. Polska słynie z kiszononych ogórków a tymczasem kisić można prawie wszystko ogórki, buraki, pomidory i co przyjdzie Wam do głowy.  Mnie przyszły buraki więc postanowiłam sprawdzić w czym zakwasy z kiszone chyba buraków i same kiszone buraki mogą nam pomóc oprócz oczywistych walorów smakowych 😃.
     Buraki wzmacniają serce i uspokajają ducha, poprawiają krążenie krwi. Zbyt dużym uproszczeniem jest zalecane ich spożywania dla osób z nadciśnieniem krwi. Buraki leczą zatory w układzie naczyniowych i oczyszczają krew. Są bardzo bogate w krzem, nawilżają jelita, leczą zaparcia oraz zastój wątroby i wszelkie inne dolegliwości związane z wątroby.
      Kieszenie buraków wzmacnia ich właściwości zdrowotne pod warunkiem, że stosujemy sól morską i to w małych ilościach.  Sól morska stosowana w ilościach naprawdę małych nie przyczynia się do powstawania miażdżycy. Kieszonki to naturalne probiotyki, a według mnie wszystko zaczyna się od trawienia. Sprawne trawienie powoduje wysoką odporność organizmu a wtedy ciało radzi samo . Oczyszcza i usuwa to co szkodliwe nie dopuszczając do powstania choroby.
     Zakisiłam buraki. Po 5 dniach spróbowałam i ... i sok i buraczki zostały pochłoniete  przez całą moją rodzinę.  Najbardziej przez najmłodszą , która wiecznie prosi o dokładkę 😊.
     Pamiętać musimy o jednym. Medycyna naturalna i leczenie dietą działa pod warunkiem długotrwałego i trwałego stosowania.  Nie rzucamy lekarstw i nie przechodzimy od razu na medycynę naturalną ale włączamy ją do naszego życia. Zdrowie się poprawi, lekarz sam skoryguje lekarstwa.
     Z autopsji wiem, że jak czujemy się lepiej, jak nam się poprawia wracamy do starych nawyków żywieniowych.  Na początku cieszymy się, jest fajnie. Mogę jeść, pić co chcę i jestem zdrowa i nie tyję.  To jest iluzja tylko Ty jej nie widzisz. To co ci szkodziło szkodzi ci nadal, tylko robi to powoli. A więc nie obudź się po roku z ręką w nocniku.

Przepis na zakwas buraczany i przepis na kiszone buraki:

My spożywamy i to i to. Mniam.

Buraki
Sól morska 1 łyżeczka płaska na słoik 1l, dwie na 2l.
Czosnek
Woda przygotowana ostudzona.
Liść laurowy i ziele angielskie.

Buraki obieramy i kroję, nie za drobno bo lubimy pochrupać. Czosnek obieramy i kroju ząbki na połowę. Zapewniam słoik do połowy burakami dodaję 2 pokrojone ząbki czosnku czyli 4 połówki.  3 ziela i 2 listki laurowe. Buraki prawie do pełna i ponownie czosnek, ziele, listki laurowy i sól.  Zalewamy wodą i zamykamy słoik lub przykrywa naczynie kamionkawe.

Codziennie zamieszać. Uwaga zakwas pracuje nie lej wody do pełna. Po 5-7 dniach smacznego.

Spożywać codziennie delektując się 😊.

Ps. Nie trzymaj się sztywno przepisów.  Rób po swojemu. Dodaj swoje przyprawy. Słuchaj siebie, swojej intuicji. Na zdrowie 😁.